Robert Szumacher

Radny Rady Miejskiej Żyrardowa
e-mail: robert@zyrardow-off.org
 

Dlaczego kandydowałem?

A dlaczego Żyrardów jest kojarzony tylko z Leszkiem Millerem a Głowacki pisze w swojej książce o "rozwodzie po żyrardowsku", czyli za pomocą siekiery? Czemu rewitalizacja "miasta upadłej fabryki" to proces tak powolny, nieskoordynowany bez wizji i pomysłu? Co zrobić, żeby zmienić lumpenproletariackie oblicze mojego miasta i ile czasu na to potrzeba?

Jak dać wyraźne tło do brzydkiej rzeczywistości, beznadziei miasta, środowiska, dzielnicy? Kiedyś myślałem, że po prostu trzeba żyć inaczej, pokazać że warto robić swoje i według swojego pomysłu. Teraz i tutaj wiem, że to nie wystarcza. Nie wystarcza też stać z boku i komentować. Nawet konstruktywnie. Trzeba skorzystać z narzędzi demokracji, które nam wywalczono. Mimo że czasami wydają się być mocno niedoskonałe nic lepszego nie wymyślono. W każdym razie ja się zdecydowałem uczestniczyć. Chcę być radnym w radzie mojego miasta.

Nie kandyduje, dlatego że mam niespełnione ambicje bo w tym względzie jestem szczęśliwym człowiekiem. Nie interesuje mnie kariera polityczna, bo to przeważnie bardzo nieuczciwe zajęcie. Chcę być radnym, żeby zmieniać mój blok, moją dzielnice, moje miasto. Chce być radnym ponieważ chce żyć w lepszym Żyrardowie wśród szczęśliwszych ludzi. Tutaj się urodziłem, tutaj się wychowałem, tutaj mieszkam i tutaj zamierzam wychować swoje dzieci. Wierzę, że to miasto można zmienić na lepsze. Potrzeba tylko czasu, nakładów i umiejętnego wykorzystania potencjału.

Nie jestem powiązany z miastem żadnym przedsięwzięciem gospodarczym, nie reprezentuję firmy która mogła by być beneficjentem publicznych pieniędzy, nie mam żadnych krewnych ani znajomych do obsadzenia na stanowiskach w ratuszu i nie mam żadnego interesu do załatwienia poprzez bycie radnym. Mimo, że jestem osobą zajętą, czuję że powinienem się zaangażować w proces zmian naszej lokalnej rzeczywistości.

Chcę żeby Żyrardów był powodem do dumy a nie do wstydu, miejscem do którego ludzie przyjeżdżają się osiedlać a nie, jak tylko zdarzy się okazja, uciekają.

Nie jestem jakąś alternatywą. Jestem alternatywą otwartą, skuteczną, młodą i zdroworozsądkową. Mogę być wizytówką tego miasta i jego mieszkańców.