Mój blog
07-05-2009
Cześć nazywam sie Jan Stanisław Szumacher. Mam 59 centymetrów, ważę 4300g i przyszedłem na świat dzisiaj o 11,35 po kilkunastogodzinnej walce. Dali mi 10 punktów, ale strasznie sie zmęczyłem całym tym porodem. Rodzice też.Dobrze,że to tylko raz w życiu.Nie wiem czy od teraz nie będe do Was pisał zamiast Taty, bo jemu jakoś słabo wychodzi. Na razie
08-04-2009
Niedługo wybory.
Nie wierzę politykom nie
Nie wierzę politykom
To oni oni wytyczyli granice
To oni zbudowali mur
To oni podzielili nas
To oni patrzą na nas z góry
To oni mają swoje sprawy
O których my nic nie wiemy
To oni wywołują wojny
Na których to my giniemy
Nie wierzę politykom...
Ha ha ha Ciągle jeszcze mamy parę metrów do dna
Ha ha ha Ciągle spadamy to jeszcze nie jest to
We własnym domy trudno być prorokiem
Ale mówię to co wiedzę ze swych okien
I nie chcę was straszyć zobaczycie sami
Że najciekawsze dopiero przed nami
Nie wierzę politykom...
Słowa: Tilt&Tomek Lipiński
16-03-2009
Właśnie wróciłem z dalekiej podróży. Przywiozłem kilka pamiątek, niby drobiazgów a jednak magicznych, min. bluzę z Sun Studio w Memphis. Tam zaczęła się kariera króla rock`and`roll`a-Elvisa Presley`a. Niedawno przesiedziałem pół nocy ubrany w tą bluzę z Sun Studio ze słuchawkami na uszach, grając na okrągło 3 kawałki, które U2 zarejestrowało tam w latach 90 na płycie Rattle and Hum. Ta bluza i inne gadgety kiedyś po latach przypomną mi, że byłem młody. A młodość – jak pisał Łysiak – ma się tylko raz.
Takie chwile utwierdzają mnie w przekonaniu, że marzenia trzeba mieć i co ważniejsze trzeba je realizować-dla zdrowia psychicznego i żeby życie było piękne (bo czasami bywa).
10-02-2009
Mam taką płytę-bez wątpienia moją płytę roku 2009-Maria Awaria. Jak ją pierwszy raz włączyłem to z każdym następnym przesłuchanym kawałkiem oblewałem się coraz większym gorącem i dreszczami na plecach. Po kilku przesłuchaniach już się przestałem rumienić i wtedy przyszedł czas na muzykę a tutaj też jest dobrze.
Dawno czegoś takiego nie słyszałem a może nigdy. Nie wiem co było prawdziwą inspiracją dla Marii Peszek. Czy rzeczywiście potrzeba odczarowywania języka polskiego i urealnienia do poziomu prawdziwości (bo przecież na szczęście mówimy nie tylko jak Pan redaktor z telewizji, albo Beata R. na scenie Domu Kultury) czy po prostu pomysł na siebie. Wyszło bez obciachu i pretensjonalności. Jak dobrze że ludzie zajmują się sztuką w taki sposób. Kupujcie Marie Awarie, czytajcie Berki jak Wam się podoba i brońcie się przed zaściankiem.
Ave Maria!
p.s Beatę R. przywołuję z sympatii.
21-01-2009
Pan Darek Kaczanowski-Poseł RP, który publikuje swoje felietony na łamach Życia Żyrardowa, wytoczył ciężkie działa w felietonie „Lokalne sitwy” opublikowanym w wydaniu Ż.Ż z dnia 20-01-2009. Lepiej późno niż wcale, chociaż Panu posłowi rzeczywiście trudno zarzucić, że nie wytykał błędów władzy od samego początku, tzn. od kiedy sam przestał nią być. Lepiej późno niż wcale-moja ulubiona maksyma:) Brawo Panie Pośle, brawo. Muszę powiedzieć, że w wielu sprawach nie zgadzam się z Darkiem (w tym nie podpisałbym się pod opcją polityczną, którą On reprezentuje), ale brawo za piętnowanie lokalnych struktur władzy, które przeobrażają się w republikę koleżków i to chyba ponad podziałami (partyjnymi). Ja swoją walkę na razie sobie odpuszczam, bo to mało konstruktywne a poza tym generalnie chwalę prezydencję naszą za efekty i basta. A reszta cyt: „no to co, że forma brudna i że błędy tam i tu? przyjdzie walec i wyrówna”.
Polecam Wam wpis z 12-09-2008 na tym blogu, w którym poruszyłem temat „polityki” samorządowej, która opiera się na systemach wzajemnych powiązać, sympatii i zależności. U nas jest w wersji super light albo extra diet!Ale w kraju-raju ho, ho. Sposobem doboru ludzi do współpracy są nie tylko kompetencje, ale również relacje towarzyskie. Teraz przystępuje do walenia w ten bęben Pan Poseł-nie ukrywam, że czuję satysfakcje i nie dlatego, ze byłem pierwszy tylko dlatego, ze inni myślą podobnie. Okazuję się, że nie jestem jednak ufoludkiem, którego Marsjanie zrzucili na żyrardowską ziemie i nikt nie rozumie o czym mówię i o co mi chodzi. Są tacy, którzy rozumieją.
Moje upominanie się o przyzwoitość spotkało się z odpowiedzią, ze jestem awanturnikiem i nie potrafię się integrować. Kary chyba nie było, albo nie odczułem. Może kara przyjdzie jak będę chciał realizować kolejne projekty. Nie wiem. Ufam, że nie. Posła upominanie się o przyzwoitość spotkało się cyt. ”wykluczeniem z towarzystwa”. Niepotrzebnie tylko naiwnie pyta: Dlaczego? Jak to dlaczego? Jak nie jesteś z nami to jesteś przeciwko nam. Nieprawdaż? Teraz jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B Panie Poślę. Ja tam chętnie Pana posła przyjmę do swojego towarzystwa.
Żeby zakończyć pozytywnie i z nadzieją informuję, że nadchodzi Pokolenie Y, które jest już dużo mniej socjalne, towarzyskie a bardziej zadaniowe i może skuteczniej rozprawią się ze starymi nawykami (polecam Forbes 01/09,str.52 „Pokolenie Y” i przy okazji dziękuję slawek604 za przesłanie artykułu).
Dodatkowo wraz z Ania spodziewamy się potomka a to już będzie pokolenie Baby Boom`u, które pozamiata świat na podobieństwo tego, które weszło w życie pod koniec lat 60! Róbta co chceta, ale róbta dzieci.
I jeszcze bonus:
budowaliśmy z kumplami coś płaskiego, jakby drogę,
a że praca była ostra i częściowo za darmochę,
droga wyszła całkiem prosta, tylko wyboista trochę
lecz świeciła nam myśl główna,
którą tak bym ujął tu:
przyjdzie walec i wyrówna,
przyjdzie walec i wyró,
przyjdzie walec i wyró!
więc choć się z początku sporo orłów na niej wywijało,
niemniej, rzecz ogólnie biorąc, iść się po tej drodze dało,
sprawa była oczywista, siwy mróz czy lipiec duszny,
nic, że droga wyboista, ważne, że kierunek słuszny!
niezależnie zaś myśl główna,
wciąż nam dodawała tchu,
przyjdzie walec i wyrówna,
przyjdzie walec i wyró,
przyjdzie walec i wyró!
aż ktoś dostrzegł, że wertepy szlak nasz znaczą jako żywo,
nie z nadmiernej, panie, krzepy, nie z romantycznego zrywu,
tylko nacią od pietruszki wisi ludziom ta robota
tylko każdy własnej dróżki szuka cichcem po wykrotach
ale krzyczy, jak on krzyczy!
jak on krzyczy, że rzecz główna
ale wiecie, szybciej, naprzód, lu,
przyjdzie walec i wyró,
przyjdzie walec i wyró!
a kto sobie koleiny już wydeptał, bierze szmalec
i odwala partaninę powołując się na walec,
więc nie martwię się, broń Boże, ale gdzie ta, ale gdzie ta,
gdy się komuś nagle może nie spodobać ta kaseta,
no to co, że forma brudna
i że błędy tam i tu?
przyjdzie walec i wyrówna,
przyjdzie walec i wyró,
przyjdzie walec i wyró!
W.Młynarski „Przyjdzie walec i wyrówna”
11-01-2009
Dzisiaj gra Orkiestra. Mam podświadomą awersje do organizacji, stowarzyszeń, partii, klubów itp., itd. Zawsze wydaje mi się że za szczytną ideą, wzniosłymi zapisami w statutach, idzie partykularny interes jakiejś snobistycznej, zakompleksionej, marnej jednostki i kojarzy mi się z obciachem(nie jestem członkiem żadnej partii, ale nie wykluczam, że kiedyś będę). Wielka Orkiestra Świątecznej pomocy jest jedyną organizacją, o której bez specjalnego zastanawiania się i analizowania mógłbym powiedzieć że jest bez obciachu. Nie wiem czy się mylę i dałem się złapać. W tym przypadku nawet się nie będę zastanawiał. Widzimy się na Orkiestrze. Sie ma.
23-12-2008
Idą Święta więc powtarzając za Elvisem- "If everyday be like Christmas".Wesołych Świąt.
I hear the bells
Saying Christmas is near
They ring out to tell the world
That this is the season of cheer
I hear a choir
Singing sweetly somewhere
And a glow fills my heart
I'm at peace with the world
As the sound of their singing fills the air
Oh why can't every day be like Christmas
Why can't that feeling go on endlessly
For if everyday could be just like Christmas
What a wonderful world this would be
I hear a child
Telling Santa what to bring
And the smile upon his tiny face
Is worth more to me than anything
(words & music by Red West)
14-12-2008
Przeczytałem w prasie, klub PIS zamierza zrobić zrzutkę na Zbigniewa Ziobrę, który musi opłacić odszkodowanie i przeprosiny doktora Mirosława G., z którym były minister przegrał w sądzie. Przemysław Gosiewski wylicza, że potrzebne będzie po 1200pln od posła, żeby pomóc partyjnemu koledze. Niektórzy posłowie mogą nie mieć z czego pomóc, bo ich budżet jest już solidnie przewietrzony przez inne wyroki sądowe, np.poseł Kurski. Ciekawe czy nasz poseł też sie dołoży? Jak będzie musiał to mu szczerze współczuję takiego obowiązku-a taki fajny chłop z niego był:)Przy okazji pozdrawiam serdecznie.
W razie gdy chłopaki nie uzbierają funduszy dla kolegi i poseł Ziobro będzie musiał sprzedać mieszkanie, na pokrycie zobowiązań sądowych, to z pomocą przyjdzie poseł Palikot, który deklaruje że chętnie kupi mieszkanie posła Ziobry, dobrze zapłaci i urządzi w nim muzeum IV RP:)
30-11-2008
Kiedy trzeba krytykować to krytykuje a kiedy trzeba chwalić to chwalę i zdecydowanie wolę to drugie.
Rozmiar inwestycji związanych ze sportem w naszym mieście jest imponujący. Prezydent bardzo priorytetowo traktuje wszystko co jest związane z tym tematem. Jestem pod wrażeniem planów i realizacji rozbudowania koncepcji basenu o kompleks sportowo-usługowy z kręgielnią, hotelem i galerią z usługami. Bardzo kibicuje skate parkowi, krytemu lodowisku, boisku ze sztuczną nawierzchnią na terenie OSIR i innym projektom w realizacji.
Chyba szczególnie kibicuje boisku w ramach programu „Orlik” czyli obiektowi przy ul.Jasnej. Pamiętam jak dwadzieścia lat temu (tak, tak…20 lat temu „time waits for no one”) w trakcie przerw między lekcjami,darliśmy jeans na asfaltowym. A teraz sztuczna nawierzchnia, ogrodzenie, jupitery. Po prostu czad!
To wielka rzecz dla miasta i dzieciaków. Te działania przybliżają nas do cywilizowanego świata, pomagają dziecku budować marzenia o sporcie i realizować je. To wielka sprawa dla małego miasta i jego wielkich-małych ludzi.
Otwarcie 6 grudnia.Duży szacun.
29-11-2008
Jak pomyślę muzyka to pierwszym hasłem, które przychodzi mi do głowy jest – Marek Niedżwiecki. No właśnie nie Vivaldi, Szopen, Queen czy Metallika tylko M.N. On nauczył mnie słuchać muzyki, kochać muzykę i ją przeżywać. To on powtarzał „Music was my first love” a ja go papuguje i powtarzam z małą modyfikacją „Music was my very first love”
Dla mnie, mojego pokolenia i wielu pokoleń w przód i w tył, Niedżwiecki to radio. Odkrył dla mnie Michaela Franks`a, Robertę Flack, Randy Crawford, Henley`a, Fogelberg`a, Jacksona Brownie, The Eagels i wiele innych perełek i pereł muzycznych, których nigdy bym pewnie sam nie odkrył. Nauczył mnie słuchać Basi i Matt Bianco. Rozkochał mnie w Smooth Jazzie i to niekoniecznie tym, który kojarzy Wam się z „muzyką pisaną do windy” (pzdr. dla Bartka). I powinienem już zakończyć tą wyliczankę, bo staje się nudna. Powinienem, ale nie mogę bo nie było jeszcze nic o LP3-tzn. Liście Przebojów Programu Trzeciego, o jego „W tonacji Trójki” i nastrojowych audycjach świątecznych. Nie wiem ilu z Was ciągle przechowuje stare kasety z nagraniami swoich ulubionych audycji i ilu robiło swoje własne, prywatne notowania listy przebojów w szkolnym zeszycie? My robiliśmy i spotykaliśmy się na osiedlu, żeby wymienić info na temat swoich Number One, nowości i skoków na liście. I chyba nauczyliśmy się tego od Niedżwiedzia.
Od tamtych czasów zawsze byłem wierny Trójce i M.N. Aż pewnego dnia Marek zniknął! I to gdzie?! Do radia, którego się prawie nie da słuchać. Dlaczego? Może dla niczego a może z jakiegoś ważnego powodu. Nie miało to dla mnie znaczenia. Liczyło się tylko to, że ja już nie miałem swojego świata w radio.
Aż tu nagle…jest! Znowu mój (Nasz) Niedżwiedż. Internet to potęga. Polecam www.tubafm.pl a tam radio „Smooth Jazz Cafe”. Miłego słuchania i niech Wam się tuba nie zrywa.