Mój blog
23-12-2008
Idą Święta więc powtarzając za Elvisem- "If everyday be like Christmas".Wesołych Świąt.
I hear the bells
Saying Christmas is near
They ring out to tell the world
That this is the season of cheer
I hear a choir
Singing sweetly somewhere
And a glow fills my heart
I'm at peace with the world
As the sound of their singing fills the air
Oh why can't every day be like Christmas
Why can't that feeling go on endlessly
For if everyday could be just like Christmas
What a wonderful world this would be
I hear a child
Telling Santa what to bring
And the smile upon his tiny face
Is worth more to me than anything
(words & music by Red West)
14-12-2008
Przeczytałem w prasie, klub PIS zamierza zrobić zrzutkę na Zbigniewa Ziobrę, który musi opłacić odszkodowanie i przeprosiny doktora Mirosława G., z którym były minister przegrał w sądzie. Przemysław Gosiewski wylicza, że potrzebne będzie po 1200pln od posła, żeby pomóc partyjnemu koledze. Niektórzy posłowie mogą nie mieć z czego pomóc, bo ich budżet jest już solidnie przewietrzony przez inne wyroki sądowe, np.poseł Kurski. Ciekawe czy nasz poseł też sie dołoży? Jak będzie musiał to mu szczerze współczuję takiego obowiązku-a taki fajny chłop z niego był:)Przy okazji pozdrawiam serdecznie.
W razie gdy chłopaki nie uzbierają funduszy dla kolegi i poseł Ziobro będzie musiał sprzedać mieszkanie, na pokrycie zobowiązań sądowych, to z pomocą przyjdzie poseł Palikot, który deklaruje że chętnie kupi mieszkanie posła Ziobry, dobrze zapłaci i urządzi w nim muzeum IV RP:)
30-11-2008
Kiedy trzeba krytykować to krytykuje a kiedy trzeba chwalić to chwalę i zdecydowanie wolę to drugie.
Rozmiar inwestycji związanych ze sportem w naszym mieście jest imponujący. Prezydent bardzo priorytetowo traktuje wszystko co jest związane z tym tematem. Jestem pod wrażeniem planów i realizacji rozbudowania koncepcji basenu o kompleks sportowo-usługowy z kręgielnią, hotelem i galerią z usługami. Bardzo kibicuje skate parkowi, krytemu lodowisku, boisku ze sztuczną nawierzchnią na terenie OSIR i innym projektom w realizacji.
Chyba szczególnie kibicuje boisku w ramach programu „Orlik” czyli obiektowi przy ul.Jasnej. Pamiętam jak dwadzieścia lat temu (tak, tak…20 lat temu „time waits for no one”) w trakcie przerw między lekcjami,darliśmy jeans na asfaltowym. A teraz sztuczna nawierzchnia, ogrodzenie, jupitery. Po prostu czad!
To wielka rzecz dla miasta i dzieciaków. Te działania przybliżają nas do cywilizowanego świata, pomagają dziecku budować marzenia o sporcie i realizować je. To wielka sprawa dla małego miasta i jego wielkich-małych ludzi.
Otwarcie 6 grudnia.Duży szacun.
29-11-2008
Jak pomyślę muzyka to pierwszym hasłem, które przychodzi mi do głowy jest – Marek Niedżwiecki. No właśnie nie Vivaldi, Szopen, Queen czy Metallika tylko M.N. On nauczył mnie słuchać muzyki, kochać muzykę i ją przeżywać. To on powtarzał „Music was my first love” a ja go papuguje i powtarzam z małą modyfikacją „Music was my very first love”
Dla mnie, mojego pokolenia i wielu pokoleń w przód i w tył, Niedżwiecki to radio. Odkrył dla mnie Michaela Franks`a, Robertę Flack, Randy Crawford, Henley`a, Fogelberg`a, Jacksona Brownie, The Eagels i wiele innych perełek i pereł muzycznych, których nigdy bym pewnie sam nie odkrył. Nauczył mnie słuchać Basi i Matt Bianco. Rozkochał mnie w Smooth Jazzie i to niekoniecznie tym, który kojarzy Wam się z „muzyką pisaną do windy” (pzdr. dla Bartka). I powinienem już zakończyć tą wyliczankę, bo staje się nudna. Powinienem, ale nie mogę bo nie było jeszcze nic o LP3-tzn. Liście Przebojów Programu Trzeciego, o jego „W tonacji Trójki” i nastrojowych audycjach świątecznych. Nie wiem ilu z Was ciągle przechowuje stare kasety z nagraniami swoich ulubionych audycji i ilu robiło swoje własne, prywatne notowania listy przebojów w szkolnym zeszycie? My robiliśmy i spotykaliśmy się na osiedlu, żeby wymienić info na temat swoich Number One, nowości i skoków na liście. I chyba nauczyliśmy się tego od Niedżwiedzia.
Od tamtych czasów zawsze byłem wierny Trójce i M.N. Aż pewnego dnia Marek zniknął! I to gdzie?! Do radia, którego się prawie nie da słuchać. Dlaczego? Może dla niczego a może z jakiegoś ważnego powodu. Nie miało to dla mnie znaczenia. Liczyło się tylko to, że ja już nie miałem swojego świata w radio.
Aż tu nagle…jest! Znowu mój (Nasz) Niedżwiedż. Internet to potęga. Polecam www.tubafm.pl a tam radio „Smooth Jazz Cafe”. Miłego słuchania i niech Wam się tuba nie zrywa.
28-11-2008
I pozamiatane pod dywan! Była sprawa schroniska i już jej nie ma. To że „schron” był i jest źle zarządzany nie ma znaczenia. Chyba jest czysto (albo przynajmniej przez jakiś czas będzie bo nawet Pani Dyrektor Targowiska wzięła za mopa), psy mają co jeść, itp., itd. i basta. Nie będzie nowoczesnego myślenia o bezdomnych zwierzętach, wirtualnych adopcji, budowania społeczeństwa świadomego jak posiadać, wychowywać i opiekować się zwierzętami. I pomyśleć, ze przyłożyłem do tego rękę.
Teraz żałuję, że kierując się interesem miasta namawiałem „awanturników”, żeby nie robić zadymy, żeby nie było TVN, gazet i radia, które trąbią o tym jak w Żyrardowie uśmierca się zwierzęta. Nie chciałem, żeby moje miasto znowu zaczęło kojarzyć się z dziadostwem i patologią. A może trzeba było. Pewnie następnym razem będę mądrzejszy.
W każdym razie ja wiem jak było i opowiem wielu, którzy mają do mnie zaufanie i oni też będą wiedzieć jak było i powiedzą innym, którzy się dowiedzą.
Szkoda, że Prezydenci nie przyznali się do błędów, nie wyciągnęli wniosków i nie dokonali zmian. Takich zmian, za które się będzie chwalonym Szanowna Władzo a nie ganionym i obrażanym. W mojej opinii tak się buduje autorytet, szacunek i wygrywa wyboru. Ale zapewne też się w tym mylę, dlatego bliżej mi do posła Palikota niż do innych polityków, co myślą sobie, że są ponad społeczeństwem i mają władzę, rodzą im się w główkach mali Napoleonowie i inni wielcy tego świata i żyją w przekonaniu słusznej sprawy. Może potrzeba wstrząsu, żeby stworzyć nowe standardy, nowe myślenie, nowe miasto. Spodziewałem się od nowej władzy, nowego sposobu myślenia-nowoczesnego a nie zaściankowego, wielkomiejskiego a nie prowincjonalnego. Spodziewałem się dialogu a nie straszenia. Wyszło „po żyrardowsku”.
Cieszę się, że moje horyzonty widzenia i wyobraźni są szersze. Może kiedy Prezydent Miasta nie zawaha się następnym razem przed tym, żeby ukarać winnych, postawić na białe a nie na czarne. Może? Na razie zamiast nowoczesnego myślenia o bezdomnych psach mamy zaścianek. Zamiast wirtualnych adopcji, podwyższania świadomości mieszkańców o zwierzętach, prawdziwej opieki mamy wymuszone przechowywanie. Nie chce krzywdzić nikogo kto się zajmuję zwierzętami w żyrardowskim schronisku, kto je karmi, leczy i po nich sprząta. Nie chcę obrazić tych ludzi, którzy na co dzień pracują w schronisku.. To nie ich wina, że nie potrafią inaczej, ale to tez nie wina zwierząt, że muszą cierpieć, bo ludzie maja zbyt niskie kompetencje. Kompetencje trzeba podnosić, bo otaczający nas świat się zmienia a my zostajemy w tyle.
10-11-2008
W związku ze zmianą nawyków zacząłem się zmieniać z nocnego marka na rannego ptaszka. Nie ma problemu, żebym od 7 rano w sobotę lub niedziele czytał gazety, robił zakupy albo sprzątał mieszkanie. Dzięki temu może znowu znajdę czas na tego bloga…
02-11-2008
Nigdy nie byłem skowronkiem. Wstawanie do szkoły na 8 rano to były męczarnie. Pamiętam do dziś jak kombinowałem, żeby przedłużyć o pięć minut, minutkę, o chwilę moment, w którym finalnie musiałem się zerwać z łóżka. Jeszcze całkiem niedawno "dżemka" byłą jedną z moich ulubionych funkcji w telefonie. Tak mi zostało prawie do dzisiaj.Przy czym prawie robi tutaj wielką różnice, bo od kiedy zacząłem pracować w branży rolniczej wiele się zmieniło. Musiało się zmienić. W rolnictwie nikogo nie dziwi telefon o 6 rano. Rolnicy tracą poczucie czasu w tym względzie, bo dla rolnika 8 rano to już prawie czas na lunch no na pewno na drugie śniadanie. Więc Szanowny Kolego-Koleżanko-Czytelniku nie zdziw się jak któregoś dnia pojawię się na wyświetlaczu Twojego telefonu o 7 rano, bo niekoniecznie będzie to oznaczało, że coś się strasznego wydarzyło. Być może po prostu będę chciał pogadać.
12-09-2008
W styczniu tego roku pisałem: (...)kłamstwo niszczy wszelkie płaszczyzny porozumienia. Prawda stała się unikatem. Nie wiemy już co jest białe a co czarne. Słowo nic nie znaczy a zachowanie człowieka stało się względne, tzn podlega dyskusji i ocenie w zależności od punktu widzenia. Jawna kpina. Zatraciliśmy uniwersalne wartości. Socrealizm a teraz kult pieniądza zabił w nas podstawową przyzwoitość (...)
Z przykrością do tego teraz nawiązuje. Przyszedł ten pierwszy raz kiedy zawiodłem się na zmianach, które wraz z ostatnimi wyborami samorządowymi odbyły się w mieście. Wszyscy mieliśmy wielkie i piękne nadzieję, że zmieni się jakość zarządzania miastem, że zaczną obowiązywać nowe standardy, itp, itd. Otóż w tej kwestii niewiele się zmieniło Szanowni Wyborcy. Starą republike koleżków zastąpiłą nowa republika koleżków, wzajemnych zależności, powiązań i zobowiązań. W sumie co się dziwię? Powinienem wiedzieć, że taka jest polityka-nawet ta samorządowa. Ale jednak się dziwię. Może dlatego, że tym razem ja jestem częścią tych zmian i zaczynam się wstydzić. Dotychczas legitymowałem i utożsamiałem się ze wszystkimi działaniami. Czy mi się podobało czy nie podobało nie miało to znaczenia. Kierunek był słuszny. Byłem ślepy czy kierunek się zmienił?
Szanowni Państwo "u władzy" po wielu miesiącach dobrego, mądrego zarządzania i wielu pozytywnych zmianach, pomysłach i działaniach, przyszły pierwsze potknięcia. Nie przekreślają one dotychczasowego dorobku, ale są próbą jakości.Ciągle można złe decyzje zmienić i przyznać się do błędu a nie brnąć zaciekle w czarną dziure.
Wielu ludzi poszło z euforią do wyborów samorządowych, żeby dać szanse nowemu. Zależy im na losach Żyrardowa, na jakości swojego życia, na standardach władzy. Nie można z nich kpić, bo następnym razem nie zaufają.Wybiorą nowych a Wy wrócicie do swoich starych klocków.Możecie powiedzieć, że nic to nie zmieni bo przyjdzie inna-nowa republika koleżków.Pewnie tak będzie tylko, że ja "wsiadłem do tego pociągu" dlatego, żeby nie było towarzystwa wzajemnej adoracji, żeby decydowały kompetencje, szacunek dla ludzi, kreatywność a nie legitymacja partyjna i znajomość towarzyska.Inaczej ja wysiadam.
11-09-2008
Wróciliśmy z Turcji.Było kolorowo i intensywnie. Nie obyło się bez "zemsty faraona" czy też w tym przypadku "zemsty sułtana".Słońce dało się we znaki. Przywieźliśmy spalone ciała i wycieńczone organizmy. Zostało nam jescze kilka dni wakacji. Uciekamy w las, zeby ostudzić się na grzybobraniu.
24-01-2007
Każdy ciekawy świata podróżnik ma swojego Tomka Sawjera, Julie Verne`a lub Tony Halika. Kogoś kto jest wzorem do naśladowania, idolem i inspiracją. Ja też mam a właściwie miałem, bo wczoraj mój idol został wezwany do podróżowania w niebiosach. Zmarł Ryszard Kapuściński człowiek, którego podziwiałem i z którego czerpałem jak ze skarbnicy mądrości o współczesnym świecie.
Od czasu do czasu prowadzę szkolenia i często gdy chcę uczestników zmotywować do pracy, do podnoszenia kompetencji, do rozwoju i nauki, zaczynam cytatem z Kapuścińskiego „(…)W starożytności uważano, że nowe pokolenie pojawia się co 40 lat, dziś wg norm ONZ-owskich, co 13 lat. A w rzeczywistości proces ten jest dużo szybszy. Piętnastolatki uważają dwudziestolatków za starców, którzy nie rozumieją ich świata (…)”.