Mój blog
31-10-2006
Jutro Święto Zmarłych. Będzie łuna nad cmentarzem i pewnie spotkamy znajomych sprzed lat. Z roku na rok każdy z nas ma coraz więcej grobów do odwiedzenia. Pamiętam jak kiedyś wróciłem z wakacji w Meksyku dokładnie 31 października opalony i zadowolony. Kontrast był poruszający.
29-10-2006
Wczoraj zacząłem kampanię wyborczą a właściwie kampanijke:) Całą noc lataliśmy po osiedlu z „moim sztabem”,tj. żoną, psem Ryśką, przyjacielem i wieszaliśmy plakaty. Dzisiaj połowę zmoczył deszcz i zerwał wiatr:( Na tych, które pozostały wyglądam jak pajac.
Moi drodzy potencjalni wyborcy nie jestem taki pajac na jakiego wyglądam z plakatu.
26-10-2006
Kupiliśmy nową płytę Johny Legenda. W zeszłym roku zaraziła nas nim nasza koleżanka co zabrała nogi za pas i zwiała. Pierwszej płyty nauczyłem się na pamięć. Odjechałem. Na urodziny dostałem DVD z koncertem i uwielbienie się pogłębiło. Jak śpiewa (…) we just ordinary people, we don`t know which way to go(…)” to dodaje mi sił.
Kiedyś muzyka była dla mnie jedną z ważniejszych rzeczy w życiu. Chętnie powtarzałem za Markiem Niedźwieckim: "music was my first love". Kochałem się w Madonnie, buntowałem się przy U2, płakałem z Randy Crawford i Minni Riperton (...)Lovin' you is easy cause you're beautiful. Makin' love with you is all I wanna do. Lovin' you is more than just a dream come true and everything that I do is out of lovin' you La la la la la la la... do do do do do. No one else can make me feel the colors that you bring. Stay with me while we grow old and we will live each day in springtime. Cause lovin' you has made my life so beautiful and every day my life is filled with lovin' you(...)
Trochę tęsknię do tamtej wrażliwości.
10-10-2006
Zawsze myślałem, ze jak mieć psa to np. pięknego rasowego wyżla weimarskiego. Aż pewnego dnia, ponad 3 lata temu wszystko się zmieniło.Znaleźliśmy w klatce schodowej małego, rudego szczeniaka z bielmem na oku. Piesek się zmoczył na nasz widok. To był zwyczajny kundel i miał 2 a może 3 miesiące. Zabraliśmy go do domu. Zrobiliśmy mu zdjęcia i okleiliśmy nimi miasto w nadziei, że znajdzie się właściciel. Oczywiście nikt się nie zgłosił. Zresztą po 3 dniach prawdopodobnie i tak już byśmy go nie oddali. Wspólnie z doktorem Petelickim i jego „personelem” uratowaliśmy suczce oko i pewnie życie. Dostała na imię Ryśka i rozkochała w sobie wszystkich naokoło. Przez dwa lata jeździła z nami wszędzie. Do biura, na wakacje, na imprezę. W ciągu tych 3 lat moja narzeczona a obecnie żona uczłowieczyła psa do granic wytrzymałości. Dzisiaj Ania kupiła jej pastę do zębów dla psów. Chyba czas na serio zabrać się za robienie dzieci:)
08-10-2006
Dzisiaj niedziela. Z moich okien kuchennych widzę ołtarz w kościele Cyryla i Metodego. Ania-moja żona bardzo lubi ten kościół, bo jest w nim kameralna atmosfera i zawsze długa kolejka do komunii świętej:) Dzięki Ani staram się od nowa odkrywać mądrość chrześcijaństwa, magie kościoła katolickiego i tajemnice wiary. Wyniki są rokujące. Mimo, że kościół Salezjanów jest dwadzieścia metrów od mojej klatki i bardzo doceniamy prace księży z naszej parafii z młodzieżą, to zdarza nam się coraz częściej odwiedzać kościół Matki Bożej Pocieszenia, tzw. duży kościół. A wszystko za sprawą jednego księdza. Nie wiem czy połączyła nas miłość do Włoch, w których on spędził kilkanaście lat, czy to że celebrował msze podczas naszego ślubu? W każdym razie rozumiem jak tłumaczy liturgie i usłyszałem od niego, że kościół to nie tylko kółka różańcowe i Radio Maryja. Każda niedziela, godz. 19,00, duży kościół. Polecam. Marku trzymamy kciuki i pozdrawiamy.
05-10-2006
Wczoraj była inauguracja kampanii samorządowej Platformy Obywatelskiej w Żyrardowie. Każdy z liderów danej listy prezentował siebie i swoich kandydatów.
Nie ukrywam, ze jest w czym wybierać. Po części oficjalnej wystąpił Andrzej Korycki. Poczułem się głupio, bo przez lata wyśmiewałem się z gościa, jako lokalnego grajka do opędzania każdej żyrardowskiej imprezy. Okazało się, ze nie ma się z czego śmiać, bo to bardzo sympatyczny facet. Do tego gra i śpiewa przyzwoicie i na szczęście nie tylko szanty:)
Jeżeli nie dostanę mandatu to znaczy, ze są lepsi czyli tacy, którzy zrobią lepiej to co ja chcę zrobić. Może to i lepiej. Będę mógł spać spokojnie i zajmować się swoimi sprawami jak się zajmowałem a inni zrobią za mnie to zamierzałem zrobić.
03-10-2006
Przestało mi wystarczać cotygodniowe obśmiewanie kolejnej edycji „kroniki zdarzeń” w lokalnym tygodniku, która skrupulatnie odnotuje że „Marian K, który będąc w stanie upojenia alkoholowego dopuścił się nieobyczajnego wybryku” albo „że na skrzyżowaniu w pobliskim lesie doszło do zderzenia dwóch rowerów”. Zaczęło mnie to bardziej przerażać niż śmieszyć. Odzyskałem świadomość albo straciłem poczucie humoru.
01-10-2006
Zajrzałem na strony naszego miasta i okazało się, że Pan Prezydent odpowiedział na mojego e-maila z krytyką Żyrardowskich Dni Dziedzictwa Europejskiego. Nie przeszedł mnie jakoś dreszcz emocji w związku z tym. Kiedyś pamiętam, że napisałem list do Wojciecha Manna, który na łamach dawno już nie istniejącego pisma muzycznego, skrytykował płytę Madonny /wtedy kochałem się w niej na zabój/. Mój list wydrukowano z komentarzem Pana Manna, cyt. ”wiedziałem, że miłość jest ślepa, ale żeby była też głucha”. Od tamtej pory pozostał we mnie głęboki uraz:)
Po odpowiedzi Pana Prezydenta, na szczęście, żaden uraz mi nie pozostanie i nie czuję się nią usatysfakcjonowany, ale nie chcę dalej upubliczniać tej dyskusji. Nadal uważam, że po raz kolejny zmarnowany został bardzo dobry pomysł na promocje Żyrardowa poprzez Europejskie Dni Dziedzictwa.
30-09-2006
Mam 34 lata. Od 2,5 miesiąca jestem żonaty. Właśnie zakomunikowałem mojej żonie, że zamierzam kandydować do rady miasta i pisać bloga. Mocno się uśmiała i zapytała: kiedy zamierzasz to robić? Nie wiem kiedy ale silnie wierzę, że dam radę. Poza tym gdyby Kubica, Jay Z, legendarny burmistrz Nowego Jorku Rudolph W.Giuliani, albo Wojciech Fibak zbyt dużo myśleli czy dadzą radę to może by nie dali.
20-09-2006
Zastanawiam się nad kandydowaniem do rady miasta. Trochę to obciachowe zajęcie ale z drugiej strony co mądrego można zrobić więcej? Można napisać list do Prezydenta, wyśmiewać news`y w lokalnej gazecie? A może po prostu trzeba budować. Uczestniczyć w życiu lokalnej społeczności. Chodzić do lokalnego kina, na koncerty w miejskim domu kultury? Śmieszne, ale prawdziwe:)
Wszystko jest dobre. Ważne, żeby nie stać biernie, narzekać i złośliwie komentować, bo to jest domeną miernot.