Mój blog
16-09-2006
Wczoraj zmarła Oriana Fallaci - jedna z najbardziej znanych dziennikarek XX wieku. Niektórzy ją nienawidzili a inni kochali. Ja ją podziwiałem. Co nie znaczy, że zgadzałem się z jej poglądami w 100%. Niestety chyba ze strachu przed takim radykalizmem. Pamiętam jak Gazeta przedrukowała jej tekst z Corriere Della Sera „Wściekłość i duma”, który napisała po ataku na World Trade Center 11 września. Uciekłem z pracy, żeby przeczytać dokładnie co napisała (…) nie ma u nas miejsca dla muezinów, minaretów, fałszywych abstynentów, dla ich pieprzonego średniowiecza, dla ich pieprzonego czarczafu (…)”. Tekst jednowymiarowy, bez półsłówek. Odważnie jak nikt wcześniej dała głos strachowi, który obleciał cały świat, przed islamskim fanatyzmem. I dalej (…) zachłanny, pełzający, mroczny islam. Jego żarłoczność i pragnienie podboju, ujarzmienia. Jego kult śmierci, umiłowanie śmierci. Nienawidzę pieprzonych islamskich kamikadze, pieprzonych islamskich terrorystów, pieprzonych Ben Ladenów, bo żyją w kulcie śmierci (…)
Zawsze ją czytałem z wypiekami.