Robert Szumacher

Radny Rady Miejskiej Żyrardowa
e-mail: robert@zyrardow-off.org
 

Mój blog

10-10-2006
Zawsze myślałem, ze jak mieć psa to np. pięknego rasowego wyżla weimarskiego. Aż pewnego dnia, ponad 3 lata temu wszystko się zmieniło.Znaleźliśmy w klatce schodowej małego, rudego szczeniaka z bielmem na oku. Piesek się zmoczył na nasz widok. To był zwyczajny kundel i miał 2 a może 3 miesiące. Zabraliśmy go do domu. Zrobiliśmy mu zdjęcia i okleiliśmy nimi miasto w nadziei, że znajdzie się właściciel. Oczywiście nikt się nie zgłosił. Zresztą po 3 dniach prawdopodobnie i tak już byśmy go nie oddali. Wspólnie z doktorem Petelickim i jego „personelem” uratowaliśmy suczce oko i pewnie życie. Dostała na imię Ryśka i rozkochała w sobie wszystkich naokoło. Przez dwa lata jeździła z nami wszędzie. Do biura, na wakacje, na imprezę. W ciągu tych 3 lat moja narzeczona a obecnie żona uczłowieczyła psa do granic wytrzymałości. Dzisiaj Ania kupiła jej pastę do zębów dla psów. Chyba czas na serio zabrać się za robienie dzieci:)

08-10-2006
Dzisiaj niedziela. Z moich okien kuchennych widzę ołtarz w kościele Cyryla i Metodego. Ania-moja żona bardzo lubi ten kościół, bo jest w nim kameralna atmosfera i zawsze długa kolejka do komunii świętej:) Dzięki Ani staram się od nowa odkrywać mądrość chrześcijaństwa, magie kościoła katolickiego i tajemnice wiary. Wyniki są rokujące. Mimo, że kościół Salezjanów jest dwadzieścia metrów od mojej klatki i bardzo doceniamy prace księży z naszej parafii z młodzieżą, to zdarza nam się coraz częściej odwiedzać kościół Matki Bożej Pocieszenia, tzw. duży kościół. A wszystko za sprawą jednego księdza. Nie wiem czy połączyła nas miłość do Włoch, w których on spędził kilkanaście lat, czy to że celebrował msze podczas naszego ślubu? W każdym razie rozumiem jak tłumaczy liturgie i usłyszałem od niego, że kościół to nie tylko kółka różańcowe i Radio Maryja. Każda niedziela, godz. 19,00, duży kościół. Polecam. Marku trzymamy kciuki i pozdrawiamy.

05-10-2006
Wczoraj była inauguracja kampanii samorządowej Platformy Obywatelskiej w Żyrardowie. Każdy z liderów danej listy prezentował siebie i swoich kandydatów.
Nie ukrywam, ze jest w czym wybierać. Po części oficjalnej wystąpił Andrzej Korycki. Poczułem się głupio, bo przez lata wyśmiewałem się z gościa, jako lokalnego grajka do opędzania każdej żyrardowskiej imprezy. Okazało się, ze nie ma się z czego śmiać, bo to bardzo sympatyczny facet. Do tego gra i śpiewa przyzwoicie i na szczęście nie tylko szanty:)
Jeżeli nie dostanę mandatu to znaczy, ze są lepsi czyli tacy, którzy zrobią lepiej to co ja chcę zrobić. Może to i lepiej. Będę mógł spać spokojnie i zajmować się swoimi sprawami jak się zajmowałem a inni zrobią za mnie to zamierzałem zrobić.

03-10-2006
Przestało mi wystarczać cotygodniowe obśmiewanie kolejnej edycji „kroniki zdarzeń” w lokalnym tygodniku, która skrupulatnie odnotuje że „Marian K, który będąc w stanie upojenia alkoholowego dopuścił się nieobyczajnego wybryku” albo „że na skrzyżowaniu w pobliskim lesie doszło do zderzenia dwóch rowerów”. Zaczęło mnie to bardziej przerażać niż śmieszyć. Odzyskałem świadomość albo straciłem poczucie humoru.

01-10-2006
Zajrzałem na strony naszego miasta i okazało się, że Pan Prezydent odpowiedział na mojego e-maila z krytyką Żyrardowskich Dni Dziedzictwa Europejskiego. Nie przeszedł mnie jakoś dreszcz emocji w związku z tym. Kiedyś pamiętam, że napisałem list do Wojciecha Manna, który na łamach dawno już nie istniejącego pisma muzycznego, skrytykował płytę Madonny /wtedy kochałem się w niej na zabój/. Mój list wydrukowano z komentarzem Pana Manna, cyt. ”wiedziałem, że miłość jest ślepa, ale żeby była też głucha”. Od tamtej pory pozostał we mnie głęboki uraz:)
Po odpowiedzi Pana Prezydenta, na szczęście, żaden uraz mi nie pozostanie i nie czuję się nią usatysfakcjonowany, ale nie chcę dalej upubliczniać tej dyskusji. Nadal uważam, że po raz kolejny zmarnowany został bardzo dobry pomysł na promocje Żyrardowa poprzez Europejskie Dni Dziedzictwa.

30-09-2006
Mam 34 lata. Od 2,5 miesiąca jestem żonaty. Właśnie zakomunikowałem mojej żonie, że zamierzam kandydować do rady miasta i pisać bloga. Mocno się uśmiała i zapytała: kiedy zamierzasz to robić? Nie wiem kiedy ale silnie wierzę, że dam radę. Poza tym gdyby Kubica, Jay Z, legendarny burmistrz Nowego Jorku Rudolph W.Giuliani, albo Wojciech Fibak zbyt dużo myśleli czy dadzą radę to może by nie dali.

20-09-2006
Zastanawiam się nad kandydowaniem do rady miasta. Trochę to obciachowe zajęcie ale z drugiej strony co mądrego można zrobić więcej? Można napisać list do Prezydenta, wyśmiewać news`y w lokalnej gazecie? A może po prostu trzeba budować. Uczestniczyć w życiu lokalnej społeczności. Chodzić do lokalnego kina, na koncerty w miejskim domu kultury? Śmieszne, ale prawdziwe:)
Wszystko jest dobre. Ważne, żeby nie stać biernie, narzekać i złośliwie komentować, bo to jest domeną miernot.

16-09-2006
Wczoraj zmarła Oriana Fallaci - jedna z najbardziej znanych dziennikarek XX wieku. Niektórzy ją nienawidzili a inni kochali. Ja ją podziwiałem. Co nie znaczy, że zgadzałem się z jej poglądami w 100%. Niestety chyba ze strachu przed takim radykalizmem. Pamiętam jak Gazeta przedrukowała jej tekst z Corriere Della Sera „Wściekłość i duma”, który napisała po ataku na World Trade Center 11 września. Uciekłem z pracy, żeby przeczytać dokładnie co napisała (…) nie ma u nas miejsca dla muezinów, minaretów, fałszywych abstynentów, dla ich pieprzonego średniowiecza, dla ich pieprzonego czarczafu (…)”. Tekst jednowymiarowy, bez półsłówek. Odważnie jak nikt wcześniej dała głos strachowi, który obleciał cały świat, przed islamskim fanatyzmem. I dalej (…) zachłanny, pełzający, mroczny islam. Jego żarłoczność i pragnienie podboju, ujarzmienia. Jego kult śmierci, umiłowanie śmierci. Nienawidzę pieprzonych islamskich kamikadze, pieprzonych islamskich terrorystów, pieprzonych Ben Ladenów, bo żyją w kulcie śmierci (…)
Zawsze ją czytałem z wypiekami.

poprzedna strona [1]  [2]  [3]  [4]  [5]