Robert Szumacher

Radny Rady Miejskiej Żyrardowa
e-mail: robert@zyrardow-off.org
 

Kim jestem

Należę do pokolenia tych, którzy wychowali się na książkach Łysiaka i liście przebojów Trójki. Urodziliśmy się na początku lat siedemdziesiątych. Jak zmarł król rock`and`rolla - Elvis Presley, miałem rok i trzy miesiące. Jak wybuchł stan wojenny to rodzice powiedzieli, że nie będzie "Teleranka". Pamiętamy, że pomarańcze były na Boże Narodzenie i to kilogram na głowę. Z fajnych rzeczy do jedzenia były jeszcze delicje, kurczaki z rożna i napój Ptyś. Jak dorastaliśmy to nosiliśmy jeansowe kurtki Wranglera i przypinaliśmy sobie własnoręcznie wykonane znaczki ulubionych zespołów. Ja miałem U2. Ganialiśmy z gitarami do lasu, żeby pić piwo, uwodzić dziewczyny, śpiewać Stachure, Kaczmarskiego albo Oddział Zamkniety. Byliśmy zbuntowani i tak nam zostało. Zawsze mieliśmy marzenia i to wielkie. Dlatego ciągle były z nami kłopoty.

Pierwszy raz wyjechałem na zachód mając 20 lat i to było wielkie osiągnięcie. Kąpaliśmy się w Sekwanie w środku Paryża, spaliśmy pod gołym niebem na polach Marsowych a na grób Chopina poszliśmy z kwiatami. Niewielu nadążało za zmianami i wielu dostało zadyszki. Patriotyzmu nauczył nas Herbert, Gintrowski i ksiądz Twardowski. Poezji Poświatowska a manier Kabaret Starszych Panów.

Nadal nie udało nam się do końca dorosnąć i nadal nam się chce życia. Teraz nosimy płaszcze i krawaty, mamy dyplomy wyższych uczelni, samochody, kariery, niektórzy nawet dzieci. Słuchamy Diany Krall, smooth jazzu, budda bar`ów, hip-hopu i dużo uważniej rodziców.

Całe życie zawodowe związałem z motoryzacją. Od 1990 roku jestem managerem w branży samochodowej. Prowadziłem działy handlowe autoryzowanych stacji dealerskich samochodów Volvo i BMW w Polsce. Jestem konsultantem i trenerem z zakresu zarządzania sprzedażą i przebudowy firm handlowych.

Jestem absolwentem Zespołu Szkół Mechaniczno-Samochodowych w Grodzisku Mazowieckim. Dyplom obroniłem w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych. Z wykształcenia jestem dziennikarzem i specjalista od public relation. Od 4 lat zajmuję się budowaniem niezależnego kanału dystrybucji pojazdów i obsługi posprzedażnej. Zodiakalny Byk. Lokomotywa, kreator i poszukiwacz źródeł. Żyrardowianin. Od 15 lipca 2006 żonaty.

Dlaczego kandydowałem?

A dlaczego Żyrardów jest kojarzony tylko z Leszkiem Millerem a Głowacki pisze w swojej książce o "rozwodzie po żyrardowsku", czyli za pomocą siekiery? Czemu rewitalizacja "miasta upadłej fabryki" to proces tak powolny, nieskoordynowany bez wizji i pomysłu? Co zrobić, żeby zmienić lumpenproletariackie oblicze mojego miasta i ile czasu na to potrzeba?

Jak dać wyraźne tło do brzydkiej rzeczywistości, beznadziei miasta, środowiska, dzielnicy? Kiedyś myślałem, że po prostu trzeba żyć inaczej, pokazać że warto robić swoje i według swojego pomysłu. Teraz i tutaj wiem, że to nie wystarcza. Nie wystarcza też stać z boku i komentować. Nawet konstruktywnie. Trzeba skorzystać z narzędzi demokracji, które nam wywalczono. Mimo że czasami wydają się być mocno niedoskonałe nic lepszego nie wymyślono. W każdym razie ja się zdecydowałem uczestniczyć. Chcę być radnym w radzie mojego miasta.

Nie kandyduje, dlatego że mam niespełnione ambicje bo w tym względzie jestem szczęśliwym człowiekiem. Nie interesuje mnie kariera polityczna, bo to przeważnie bardzo nieuczciwe zajęcie. Chcę być radnym, żeby zmieniać mój blok, moją dzielnice, moje miasto. Chce być radnym ponieważ chce żyć w lepszym Żyrardowie wśród szczęśliwszych ludzi. Tutaj się urodziłem, tutaj się wychowałem, tutaj mieszkam i tutaj zamierzam wychować swoje dzieci. Wierzę, że to miasto można zmienić na lepsze. Potrzeba tylko czasu, nakładów i umiejętnego wykorzystania potencjału.

Nie jestem powiązany z miastem żadnym przedsięwzięciem gospodarczym, nie reprezentuję firmy która mogła by być beneficjentem publicznych pieniędzy, nie mam żadnych krewnych ani znajomych do obsadzenia na stanowiskach w ratuszu i nie mam żadnego interesu do załatwienia poprzez bycie radnym. Mimo, że jestem osobą zajętą, czuję że powinienem się zaangażować w proces zmian naszej lokalnej rzeczywistości.

Chcę żeby Żyrardów był powodem do dumy a nie do wstydu, miejscem do którego ludzie przyjeżdżają się osiedlać a nie, jak tylko zdarzy się okazja, uciekają.

Nie jestem jakąś alternatywą. Jestem alternatywą otwartą, skuteczną, młodą i zdroworozsądkową. Mogę być wizytówką tego miasta i jego mieszkańców.